Bezsilność niemieckiej policji – wnioski

Wprost napisał przedwczoraj o raporcie podsumowującym bezsilność niemieckiej policji wobec sylwestrowych incydentów:

„Niemiecki tygodnik Der Spiegel ujawnił wewnętrzny raport niemieckiej policji, według którego funkcjonariusze stracili kontrolę nad sytuacją w Kolonii i nie mogli pomóc ofiarom. Autorem raportu ma być według dziennikarzy wysoki rangą urzędnik”.

Pochodzenie napastników to sprawa drugorzędna i nie będziemy się w tym wpisie skupiać na relacji między pochodzeniem danej osoby a jej skłonnością do agresywnych zachowań.

Bezsilność niemieckich funkcjonariuszy obnaża inną, o wiele istotniejszą sprawę. Państwo zmonopolizowało usługi bezpieczeństwa, rozbroiło swoich obywateli i – podbijając ich w ten sposób – zapewniło, że będzie bronić ich przed pozostałymi napastnikami. Zwolennicy państwa, nawet ci, którzy mają pewne zastrzeżenia, zazwyczaj dobrze oceniają skuteczność policji – przynajmniej w porównaniu do potencjalnego urynkowienia branży i przywrócenia wolnej konkurencji usług bezpieczeństwa.

Wspomniana bezsilność nasuwa jednak bardzo nieprzyjemny wniosek. Dotychczasowa skuteczność, jakkolwiek ją ocenialiśmy, wydaje się z obecnej perspektywy bazować na przeprowadzonej wcześniej tresurze – unieszkodliwieniu obywateli. Jej największym kosztem nie są zatem płacone w tym celu podatki, ale wolność, którą poświęcamy – na przykład uczęszczając do publicznych szkół, od małego uczących nas posłuszeństwa. Warto w tym miejscu zauważyć, że od braku posłuszeństwa do postawy agresywnej wobec innych jest bardzo daleka droga. My jednak musimy zatrzymać się już na przystanku Posłuszeństwo, rezygnując nawet z prawa do samoobrony i licząc na to, że państwo zadba o nasze bezpieczeństwo lepiej niż my sami.
Aby na to liczyć, musimy opierać się na skuteczności państwa w kontrolowaniu zachowań innych jednostek – skuteczności, której w Kolonii, Stuttgarcie i Hamburgu ewidentnie zabrakło.
Sprawcami tych incydentów były prawdopodobnie osoby, które nie przeszły wcześniej intensywnej państwowej tresury, co sugeruje, że jest ona niezwykle istotna dla skuteczności zmonopolizowanych przez państwo usług bezpieczeństwa.

Akceptując państwowy monopol i rezygnując z prawa do samoobrony, budujemy swoje poczucie bezpieczeństwa na bardzo wątłych podstawach. Przymusowo opłacamy monopolistów, rezygnujemy z obrony przed państwowym przymusem (godząc się na powszechną agresję państwa, prezentowaną nam jako jedyna ochrona przed nieoficjalnymi, pojedynczymi aktami agresji) i od dziecka uczymy się posłuszeństwa wobec odgórnie narzuconych autorytetów.

Wszystko to jednak niewiele nam da w momencie, w którym pojawią się niewytresowane, agresywne grupy ludzi – i nieważne, czy przyjdą one z zewnątrz, czy też jakaś zmiana spowoduje, że więcej osób poddawanych tresurze, stanie się na nią odporną. Państwowy monopol nie jest tak stymulujący jak siła rynkowej konkurencji. Usługi bezpieczeństwa stoją tak naprawdę na bardzo niskim poziomie i rozbrojeni obywatele muszą stale liczyć na to, że potencjalni agresorzy tego nie zauważą.

Prowadzi to do dwóch opcji. Pierwsza z nich to niewzruszone podążanie ku coraz większemu totalitaryzmowi. Brak refleksji nad założeniami obecnych rozwiązań, nasilenie tresury oraz zamknięcie granic, aby nie przedostawały się do nas niewytresowane osoby, które dość łatwo zburzyłyby totalitarny porządek.

Druga opcja wymaga realnych zmian – wyjścia poza strefę komfortu, która każe wielu osobom opierać nowe pomysły na dotychczasowych podstawach (mimo wiecznego niezadowolenia z efektów). Tą opcją jest konsekwentne dążenie do wolności. Kompromis może być wtedy jedynie doraźnym posunięciem strategicznym, które nie przysłoni nam ostatecznego celu.
Dążąc do tej realnej zmiany, nie możemy już dłużej rozmywać pojęcia Wolność – naszym ostatecznym celem powinno być wyeliminowanie wszelkiej agresji i przymusu – w tym (a może nawet przede wszystkim) popełnianych przez państwo.
Cel tej drogi jest bardzo daleki, być może nawet niemożliwy do pełnego osiągnięcia, ale nie można o tym celu zapominać, jeśli chcemy zachować dobry kierunek swoich działań. Wielu ludzi o dobrych intencjach marnuje swoją energię na bezsensowne działania właśnie dlatego, że zapomina o tym istotnym fakcie: to cel wyznacza kierunek.

Podsumowując, dalekosiężnym celem osób ceniących wolność powinno być społeczeństwo całkowicie dobrowolne, dopuszczające wolną konkurencję we wszystkich branżach (w tym podstawowych, rzadko kwestionowanych atrybutów państwa, takich jak usługi bezpieczeństwa), i nie odmawiające nikomu prawa do samoobrony.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s