„Nowoczesny” anarchizm

Nowoczesna postanowiła otworzyć oczy niedobitkom osób, które uważały tę partię za choćby umiarkowanie wolnościową. Jak donosi Polska Agencja Prasowa (strona nowoczesna.org aktualnie nie odpowiada, choć może jedynie anarchistom) w nowym programie ugrupowania czytamy:

„Wprowadzimy przepisy ograniczające lub delegalizujące działalność organizacji o charakterze rasistowskim, szowinistycznym i szerzącym nienawiść wobec słabszych oraz organizacji anarchistycznych, występujących przeciwko państwu i jego instytucjom”.

Być może twórcy programu dopiero starają się zrozumieć znaczenie słowa „anarchizm” i powinniśmy być dla nich wyrozumiali. W swoich zapisach stawiają to pojęcie w dość dziwnym towarzystwie. Jako przykład zacytujemy kolejny fragment doniesienia PAP:

W dokumencie podkreślono, że „ustrój państwa wymaga korekt”. „Potrzebny jest jasny podział obowiązków oraz przekazanie pełnej i jednoznacznej odpowiedzialności za kraj większości, która wygrała wybory” – oceniła partia.

„Dzięki temu państwo będzie profesjonalnie zarządzane przy jednoczesnym wzmocnieniu mechanizmów kontrolnych. Potrzebne są także silne hamulce przeciw anarchii i upartyjnianiu państwa – szczególnie przeciw uzurpacji władzy” – czytamy. Jak podkreślono, „władza musi być skuteczna, kompetentna i kontrolowana”.


Źródło: pap.pl

Czerwone linie

czerwona linia

Niska Frekwencja ma swoich stronników również w Stanach Zjednoczonych. Dan Sanchez wsparł jej kampanię w nadchodzących wyborach prezydenckich artykułem Let’s Boycott Hate Season. Esej ten zawiera sporo odniesień do amerykańskiej polityki oraz do najnowszej historii tego państwa, ale pewne uniwersalne spostrzeżenia można zastosować też do aktualnej sytuacji w Polsce.

Sanchez zwraca uwagę na to, że zakres wolności w danym kraju zależy przede wszystkim od społecznego przyzwolenia na opresję: Czytaj dalej

Jak kraść legalnie – krótki poradnik

Za każdym razem, gdy ukradniesz 100 złotych:

  1. Za 30 zł kup w sklepie swojego wujka żywność dla okradzionej osoby. Jedzenie i picie są podstawowymi potrzebami człowieka i okradani przez ciebie ludzie mają prawo do darmowej żywności.
  2. Za 20 zł kup w salonie fryzjerskim swojego szwagra talon na strzyżenie. Okradane przez ciebie osoby mają prawo wyboru innego fryzjera, ale niezależnie od decyzji żadna z nich nie może narzekać, że nie zapewniłeś jej dostępu do strzyżenia.
  3. 10 zł przekaż przy świadkach jakiejś instytucji charytatywnej. Jeśli okradziona osoba i tak zamierzała to zrobić, wyręczając ją, oszczędziłeś jej czas. Jeśli nie zamierzała tego zrobić, oszczędziłeś jej wstydu.
  4. Daj okradzionej osobie 10 zł, wymyślając odpowiadający jej potrzebom cel (np. dotacja na prowadzenie działalności gospodarczej, dopłata na dziecko, zasiłek). Powinna poczuć się wyróżniona.
  5. Wypłać sobie 30 zł pensji.

Gratulacje! Już nie jesteś pospolitym złodziejem. Zostałeś politykiem.

Zgoda zamiast polityki

Politykę postrzegam jako korumpujący kompromis ze złem – zalegalizowanie i wybielenie jego części. Osoby nie należące do wąskich kręgów władzy, godząc się na budowanie relacji w oparciu o politykę, podejmują naiwną próbę oswojenia tego zła.

Polityka to działalność polegająca na stosowaniu przymusu w celu określania i zaprowadzania porządku społecznego. Przymus poza kontekstem politycznym jest powszechnie (i moim zdaniem słusznie) uważany za zachowanie złe lub niepożądane. Jeśli sprzeciwiamy się przymusowi w codziennych relacjach międzyludzkich, to również przymus stosowany w polityce i będący jej nieodłącznym atrybutem powinien zostać uznany co najmniej za jej skazę – nawet jeśli istnienie polityki uważamy za nieuchronne. Polityka kształtuje podwójne standardy – stanowi narzędzie zamiany szkodliwego i niepożądanego w sprawiedliwe i praworządne. Domyślnie niedozwolone zachowania – takie jak grożenie przemocą, podporządkowywanie innych swojej woli, zabieranie cudzych owoców pracy – uzyskują przyzwolenie i usprawiedliwienie po przejściu biurokratycznych procedur. Czytaj dalej

Test Mungera, czyli jak rozmawiać o wolności (i jednorożcach)

Michael Munger zaproponował w artykule „Unicorn Governance” ciekawe podejście, które możemy rozważyć podczas wielu rozmów o wolności (szczególnie z osobami, które bardziej interesują konsekwencje niż względy etyczne).

Wolnościowe rozwiązania możemy uznawać za najlepsze z możliwych, ale uczciwie musimy przyznać, że wolność nie rozwiąże wszystkich problemów na pstryknięcie palca. Trudno więc naszej propozycji konkurować z jednorożcem, który to potrafi. Mungerowi chodzi o to, że wiele osób tak właśnie postrzega państwo – niezależnie od tego, jak bardzo nie sprawdzają się rozwiązania państwowe w praktyce, osoby te skłonne są niestrudzenie przywoływać swojego jednorożca – państwowy program przejawiający moc magicznego stworzenia, które potrafi dogodzić wszystkim zainteresowanym o wiele lepiej niż ich własne dobrowolne interakcje.

jednorożec

Munger opowiada o znajomych, którzy nie lubią polityków i widzą negatywne skutki demokratycznych rządów. Czytaj dalej