Nie mylić z wolnym rynkiem

Do napisania tego artykułu zainspirował mnie pewien internetowy oponent wolnego rynku. Dziękuję mu za posłużenie się w dyskusji pewnym nietrafionym argumentem. Rzeczywiście, może to być całkiem popularny błąd, który warto sprostować.

Przejęcie danej branży w całości przez sektor prywatny nie musi wcale oznaczać przywrócenia w niej wolnego rynku.

Zdaje się, że wielu ludzi tego nie rozumie i, chcąc zaatakować wolny rynek, sięga po argumenty odnoszące się do rynku regulowanego (często nawet nieprzejętego całkowicie przez sektor prywatny), na którym uprzywilejowana kasta producentów chroniona jest przed potencjalną konkurencją barierami utworzonymi przez państwowych ustawodawców. Czytaj dalej

Reklamy